11.06.2011

Kwiaty cukinii - pierwsze w tym roku i jakie pyszne

Pierwsze kwiaty cukinii rozwinęły się już tydzień temu, po mniej więcej 45 dniach po posianiu.


Kwiaty rozwijają się rano na parę godzin. Mniej więcej w południe lub wczesnym popołudniem zamykają się. I to tyle z nimi. Można je ściąć rozwinięte, a można poczekać aż się zwiną.



Przez parę dni ścianałam rano kwiaty, do pudełka i do lodówki. Spokojnie parę dni (2-3) wytrzymują w chłodnych warunkach. Uzbierałam sobie około 12 kwiatów i zrobiłam ucztę. :-)

Wykorzystałam przepis na faszerowane kwiaty cukinii Jamiego Oliviera z książki "Jamie Olivier w domu".



Kwiaty cukinii faszerowane ricottą (tycio po mojemu)
porcja na 4 mało głodnych lub 2-3 głodnych osób

Składniki:
12 kwiatów cukinii
opakowanie serka ricotta 250g
spora garść świeżo startego parmezanu
2-3 łyżki posiekanej drobno świeżej mięty 
1 łyżka posiekanej natki pietruszki
skórka starta z 1 cytryny
sok z 1/2 cytryny
1/2 lub 1 łyżeczka posiekanego suszonego chilli
3 szczypty zmielonej gałki muszkatołowej
sól, pieprz do smaku
200g mąki pszennej (w tym łyżka lub dwie mąki pełnoziarnistej)
300 ml wody gazowanej
pół butelki w porywach do całej oleju do głębokiego smażenia (najlepiej rzepakowy)

W misce wymieszałam ricottę, parmezan, miętę, natkę pietruszki, skórkę z cytryny,sok z cytryny, chilli, gałkę muszkatołową i doprawiłam do smaku solą i pieprzem.

Ze środka kwiatów cukinii wyjęłam/wycięłam pręciki (są gorzkie), ostrożnie opłukałam w wodzie i delikatnie napełniłam przygotowaną masą. Kwiaty faszeruje się do miejsca gdzie płatki się stykają. Wychodzi to mniej więcej łyżeczka masy na kwiat. Jeżeli kwiaty zostały zerwane już zamknięte trudniej sie je napełnie, ale łatwiej się wtedy zamykają.
Ja większość kwiatów ściełam przed zamknięciem i kwiaty z masą nie zamknęły się. Bałam się, że podczas smażenia ser wypłynie, ale nie ładnie został w środku.


Do sporego rondla wlałam olej do głębokości 10 cm i rozgrzewałam do temperatury około 180 st. C. Olej jest gotowy do smażenia jak zaczyna charakterysztycznie trzeszczeć.

Przed smażeniem warto pamiętać o przygotowaniu łyżki cedzakowej i rozłożeniu talerzy przykrytych ręcznikami papierowymi do odsączania oleju.
W osobnej dużej misce zmieszałam mąkę i wodę gazowaną do otrzymania konsystencji ciasta naleśnikowego.

W takim cieście zanurzałam nafaszerowane kwiaty i hop do rondla. Smażyłam pojedynczo, bo rondel miałam niezbyt duży, a gdy były dwa kwiaty w garnku zaczynały się sklejać. Jeśli olej jest naprawdę gorący wystarcza kilkanaście sekund by ciasto osiągało kolor złotobrązowy. Wtedy jeszcze na kilka sekund z drugiej strony i gotowe. Wyjmujemy przy pomocy łyżki cedzakowej i kładziemy do odsączenia nadmiaru oleju na ręczniki papierowe.

Pojedynczy kwiat z ricottą był tak sycący, że wysarczyły trzy kwiaty na osobę, dla głodnych pewnie trochę więcej.

Polecam było pyszne. Wszystkie smaki wspaniale mieszały się, uzupełniały ale jednocześnie można było wyczuć każdy z osobna.

A i jeszcze jedno. Nie wylewajcie oleju po smażeniu. Jeśli się nie spalił, a rzepakowy tak szybko się nie pali, zlejcie olej do butelki do wykorzystania. Ja jeszcze filtruję taki olej przez ręcznik papierowy położony na sitku (można też użyć filtra do kawy).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz